Obrażony obserwator
Sytuacja
Ktoś publikuje ostrą krytykę religii w sieci. Nie wymienia żadnej konkretnej osoby, nie wzywa do przemocy, nie kłamie o faktach. Czytelnik tej religii widzi post i jest głęboko poruszony — twierdzi, że post go „skrzywdził”, żąda jego usunięcia i kary dla autora.
Odczyty naiwne
Dwie typowe pierwsze reakcje. Obie są reakcjami, jeszcze nie analizą.
- Słowa mogą ranić — obrażony czytelnik jest oczywiście ofiarą szkodliwej mowy.
- Każdy może zignorować post. Bycie poruszonym przez coś, co sam zdecydowałeś się przeczytać, to twój problem.
Analiza w ramach
- Czy działanie było skierowane przeciwko obrażonemu czytelnikowi? Nie. Post nie był skierowany do nikogo konkretnego; czytelnik sam zdecydował się przeczytać.
- Czy post przekroczył jakąkolwiek granicę, nad którą czytelnik panuje? Jego ciało? Nie. Jego własność? Nie. Jego swobodę działania? Nie — czytelnik może przewinąć dalej, zamknąć aplikację, zablokować autora.
- Co post wytworzył? Emocjonalny skutek wewnątrz umysłu samego czytelnika: niepokój, gniew, oburzenie. Ten skutek jest realny.
- Czy emocjonalny skutek wewnątrz czytelnika to to samo co krzywda? Słownik definiuje krzywdę jako „niechcianą szkodę dla podmiotu, jego ciała, własności lub wolności”. Szkoda, która nie miała miejsca w ciele, własności ani wolności czytelnika, nie jest tym, co ramy nazywają krzywdą. Jest obrazą.
- Obraza i krzywda czują się podobnie od wewnątrz — obie są nieprzyjemne. Ramy odróżniają je przez to, co zostało przekroczone. Krzywda przekracza granicę, nad którą panuje ofiara; obraza przekracza preferencję, którą czytelnik ma co do tego, co inni powinni mówić.
- Czytelnik może mieć tę preferencję. Nie może jej egzekwować na mówiącym bez przekroczenia wolności mówiącego — w którym to momencie czytelnik staje się podmiotem przekraczającym granicę, a mówiący staje się ofiarą.
- A co z oszustwem albo fraudem? Jeśli post zawierał fałszywe twierdzenia o faktach, na których czytelnik działał na swoją szkodę — to inny przypadek: oszustwo wywołujące szkodę. Ale krytyka, kpina i niezgoda nie są oszustwem. Są zwykłą treścią sporu.
Werdykt
Obrażony czytelnik nie jest ofiarą w sensie ram. Doświadczył niechcianego skutku wewnątrz własnej głowy, co jest realne, ale nie jest krzywdą. Post nie przekroczył żadnej granicy, nad którą czytelnik panuje. Nazywanie obrazy „krzywdą” inflacjonuje słowo, aż można go użyć do uciszenia każdej wypowiedzi, której słuchacz nie lubi — co dokładnie do tego ta inflacja służy. Słownik trzyma linię, bo linia ma znaczenie.
Sprawdź się
Teraz wyobraź sobie, że post to bezpośrednie oskarżenie — z nazwiska — konkretnej osoby o popełnienie przestępstwa, którego nie popełniła. Oskarżenie się rozchodzi, osoba traci pracę, przyjaciele odwracają się, policja prowadzi śledztwo, zanim ją oczyści. Osoba pozywa za zniesławienie.
Czy ta osoba jest [ofiarą](victim) w sensie ram?